NASZE WILKOWYJE

Świadomie pozwoliłem sobie posłużyć się nazwą miejscowości, znanej z popularnego serialu telewizyjnego „Ranczo”. Nie ukrywam, że jestem też fanem tego serialu, z bardzo prostej przyczyny. Niektóre zjawiska i mechanizmy, zachodzące w naszym zakładzie, wydają się być łudząco podobne do filmowego scenariusza. Co nam się rzeczywiście w tym scenariuszu nie podoba, czego nam w nim brakuje i co w naszym odczuciu winno być poprawione?
Spójrzmy na postacie, które może w zbyt jaskrawy sposób są uwypuklone, ale tak naprawdę, to ilu u nas Hadziuków czy Japyczów? Być może w zakładzie pojawiło się zbyt dużo Czerepaków? Ale taki Pietrek na przykład. Nie tylko w sklepowej Joli odnalazł miłość swojego życia, ale jeszcze zaczął robić karierę i w rytmie disco polo śpiewał o ukochanej „Gdy za lado cię ujrzałem, to natychmiast oszalałem…” Ileż w tym pozytywnej emocji, wyzwolonej poprzez zwykły kontakt i wspólną pracę, która staje się jedną z dodatnich wartości życia. Czy też wzbudzająca sympatię kura domowa, matka siedmiorga dzieci, żona zatwardziałego pijaka Solejuka, która zmotywowana przez innych, nie tylko znalazła sposób na życie, to wyzwoliła z siebie ukryte umiejętności, że postanowiła zrobić doktorat z filozofii. Bajka?
W Wilkowyjach siłą napędową najbardziej pozytywnych zmian są kobiety. Jedne rządzą gminą, inne robią biznesy. Wybijają się ponad przeciętność. Są coraz bardziej samodzielne, ale nie mają feministycznych zapędów. Przecież od dawna znane jest powiedzenie, że kobieta jest szyją, która kręci głową mężczyzny. A więc drogie Panie do dzieła.
Czy pozytywne myślenie i przykład wzięty z serialu, nie stawia wyzwań dla naszych pracownic? Oczywiście, brak wizji i celu, powoduje niewłaściwe wyznaczanie priorytetów. Ale można i należy to wyegzekwować na przełożonych. Nieodłącznym narzędziem skutecznego zarządzania jest aktywna polityka informacyjna. O tym wspominaliśmy, jako związek. Niestety nadal nic się w tym zakresie nie zmieniło i bardzo słabo przebiega informowanie naszej społeczności zakładowej o zamiarach i poczynaniach kierownictwa. Ale to nie kierownictwo kreuje wasze aspiracje i umiejętności. Spróbujmy dostrzec pozytywne aspekty. Przecież w zakładzie istnieje bardzo duża grupa pracowników, którzy pracują w sposób nienaganny. Trudno powiedzieć, że jest to zasługa bezpośredniego zwierzchnictwa. Ci pracownicy, bez względu na zdanie przełożonych, zawsze pracowali dobrze i nadal będą to robić. To nie kierownictwo ma tworzyć wasze środowisko. To wy powinniście je stworzyć, aby praca w końcu była przyjemnością, a nie tylko przykrym obowiązkiem. To przełożeni powinni ułatwić Wam jego stworzenie. Ale, to musi być dla niego wyznaczonym celem, z którego muszą i mają być rozliczeni.
Spójrzmy na wizerunek Solejukowej, jaki przedstawia w serialu. Wciąż włosy zakrywa chustką, do klapek zakłada skarpetki, wyznaje mało filozoficzne zasady. Mawia na przykład: „Kto rano popieprzy, dzień ma potem lepszy”. Rozwijając się intelektualnie, nie wolno zatracić swojej osobowości. Te zmiany, zaistniałe w wykształceniu wskazują na to, że bez względu, co by się nie robiło, jakie stanowisko by nam powierzono, trzeba być sobą.

Chciałbym na stałe wprowadzić tę kolumnę do naszej gazetki, aby pisać o pozytywnym spostrzeganiu pracy i zakładu. Tych naszych Wilkowyj.
Niestety ogranicza nas wielkość gazetki, która związana jest bezpieczeństwem żywności. Nie chcemy, aby Infos musiał być zszywany. Wniesienie go lub przejście przez strefę produkcyjną, mogłoby nieść zagrożenia dostania się zszywki do wyrobu, a nikomu to nie jest potrzebne.
Ale jeżeli uznacie, że jednak powinien się powiększyć, to znajdzie się miejsce i dla materiałów dostarczanych przez Was. Na chwilę obecną 90% zamieszczonych wiadomości Ja osobiście przygotowałem i zredagowałem. Liczę jednak na to, że znajdą się osoby, które podzielą się swoimi materiałami.

Related posts