Standard

Czy słowo „standard” pojawiające się w rozmowie z pracownikami, nie zaczyna nas śmieszyć?  Nie chcę, aby czytając naszą gazetkę, padało tylko wyłącznie słowo – standard. Być może w pokrętny sposób próbuję o tym napisać, używając zwrotów, które są wyłącznie spostrzeżeniami pracowników. Tych pracowników, którzy maja jeszcze odwagę i chęć o tym rozmawiać. Bo to, co dla jednych jest standardem, dla mnie przybiera postać patologii. Tak, nie boję się użyć tego sformułowania, bo nie znajduję bardziej adekwatnego do takich sytuacji. Czy tym standardem jest praca wykonywana święta? Czy standardem jest wieczny brak obsady na liniach?  Czy standardem mają być różne doświadczenia na czasie pracy i harmonogramach? Przecież sama praca jest już formą standardu naszego życia. W pewnym okresie ludzkości praca była przedmiotem przymusu i pogardy wyższych warstw społeczeństwa. Później traktowana była jako konsekwencja grzechu pierworodnego. Kardynał Stefan Wyszyński w traktacie „Duch pracy ludzkiej. Myśli o wartości pracy” napisał: „ jesteśmy przekonani, że praca ludzka pomimo jej ciężaru jest naszą potrzebą, naszą radością, jest wielkim błogosławieństwem ludzkości„. Dlatego patrząc na słowa tego wielkiego Polaka,  praca nie  może wiązać się z patologicznym znaczeniem standardu jej świadczenia i wykonywania. Współczesne normy etyczne nie pozwalają aby średniowieczne myślenie o niewolniczym wykonywaniu pracy stało się standardem. Bo chodzi o to …że praca  to nie tylko wykonywanie określonych czynności, przynoszących widoczne efekty, lecz jest też sposobem tworzenia przez człowieka jego własnego życia, wyznacznikiem miejsca człowieka w społeczeństwie. Jest także podstawą rozwoju moralnego, bowiem tworzy materialne podstawy realizacji zamierzeń. Dlatego standardem jak najbardziej powinien być sposób jej wykonywania, ale także , sposób zachowania moralnego w jej zarządzaniu.

D.S:)

 

Related posts