„Chociaż krowie dasz kakao, nie wydoisz czekolady”.

Jako tytułu użyłem aforyzmu Stanisława Jerzego Leca, który w tym momencie najbardziej pasował do poruszanego i omawianego tematu? Okres przedświąteczny oraz radość, jaką powinien nieść, nie sprzyjają wywodom, które w tym czasie powinny skupić się na radosnym przeżywaniu świąt. Jednak w najbliższym okresie nie będzie czasu podzielenia się z wami rozterkami, które każdy z biorących w rozmowach musi podjąć w trudnych sytuacjach. Czy rozpatrując proces zmian i odpowiedzialność za decyzje, znajdą aprobatę i zrozumienie? Docierają do nas informacje, które wzbudzają wątpliwości, czy poczynione kroki były właściwe? Czy decyzja, która zapadła, aby nie podpisać porozumienia na ¾ etatu dla pracowników, jest zrozumiała? Czy intencje stron, były do końca czyste i prawdziwe?

A jeżeli jednak mieliśmy rację, że z decyzją pracodawcy się nie zgadzamy, że nie widzimy tych zagrożeń, które przedstawia pracodawca? Może działanie, jakie podjął, wiąże się tylko z niemocą i bałaganem organizacyjnym. Przypomina mi się przy okazji żart, który jest adekwatny do całej sytuacji.

Sierżant do żołnierzy :
– Kto chce pojechać na wykopki ziemniaków na pole siostry generała ?
Na taki apel zgłasza się tylko dwóch żołnierzy.
– Dobrze – mówi sierżant.

– Wy pojedziecie ze mną, a reszta pójdzie piechotą.

Jedno jest pewne. Jakakolwiek decyzje byśmy nie podjęli, krok związany ze zmianą etatów w konsekwencji doprowadzi do zwolnień grupowych. Przy okazji pozbawiając związki zawodowe prawa do działań związanych z tym ruchem. Jak uśmiechać się do ludzi, którzy będą z nami pracować, a jednocześnie znajdują się poza nawiasem etycznego prowadzenia biznesu?

„Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj”– słowa, które tak często cytował Błogosławiony Ksiądz Jerzy Popiełuszko bardzo mocno wpisują się w obecną sytuację. Trudno jest utrzymać nerwy na wodzy, jeśli ktoś nas wyzywa, oskarża, krzyczy, ale jakież będzie jego zdziwienie, jeżeli odpowiemy mu stoickim spokojem. Nie mówię o tym, aby robić z siebie ofiarę, ale czasem warto coś przemilczeć: większe wtedy damy świadectwo, niż wchodząc z nim w kłótnię. A sprawiedliwość?

Wielu ma dziś zastrzeżenia do drogi, którą poszliśmy. Mówią, że trzeba było radykalniej. Pokazują, że pozostało wiele uwikłań z przeszłości. Być może można było postąpić inaczej. Być może byłoby lepiej? Nie wiem. Nie chcę wyrokować w tej sprawie. Podjęliśmy decyzje, która nie była wcale łatwa i jednoznaczna. Nie podpisując porozumienia w sprawie zmian, nie chcieliśmy w ten sposób odsunąć się o problemu, z którym będziemy się nadal zmagać. Ale jestem przekonany, że jeśli ceną „innej drogi” miałaby być eskalacja przemocy i związanej z nią ludzkiej krzywdy, eskalacja nienawiści, to może dobrze, że nią nie poszliśmy. Nawet, jeśli ciągle pozostaje wiele do zrobienia, to należy znaleźć takie rozwiązanie, które pozwoli wyzwolić działanie wśród innych. „Każda nienawiść rodzi nienawiść. Nawet nienawiść nienawiści”– pisał Stanisław Jerzy Lec. Jako pracownicy – jako związkowcy, musimy zastanowić się nad dalszym działaniem? Czy zachwiane zaufanie do zarządzających, uda się w jakikolwiek sposób odbudować? Od czerwca prowadzone były nieoficjalne rozmowy, które w naszej ocenie nie przyniosły żadnych wymiernych korzyści. Dlatego trudno odnieść się do sytuacji, że w jeden tydzień można zgodzić się na rozwiązania, które i tak w dalszej perspektywie nie przynoszą rozwiązań, aby ekstremalnej sytuacji uniknąć. Tak było także z propozycją ¾ etatu, przy zmianie na roczny okres rozliczeniowy. Jawiła się ona, jako mało wymierna, a po analizach i po waszych opiniach, niewiele wprowadziłaby dobrego do sytuacji, z którą będą zmuszeni zmierzyć się pracownicy produkcji. I jak napisał wcześniej już wspomniany Stanisław Jerzy Lec – „Tempo! Tempo! Można przejść życie w jednym dniu. Ale co zrobić z pozostałym czasem?”

Related posts