CZY MY TO ZWYKŁE KORPO?

Ostatnio na pewnym spotkaniu poznałam grupę młodych ludzi. Żartowali sobie, że na stole jest produkt innej marki niż ta, dla której pracują. Powiem  szczerze. Takie teksty coraz bardziej mnie irytują. Świadczą one o dużym stopniu wyprania mózgu. Korporacja wysysa z pracownika, ile tylko może. Lubi też nam wmawiać. Jesteśmy najwspanialsi, najlepsi i takie inne naj. Czy nie macie wrażenia że to jedno wielkie kłamstwo. Mało kto w to wierzy. Zawsze dziwi mnie to, że w dalszym ciągu ktoś to pompuje w ludzi. Podejrzewam że, nawet szefowie, którzy to głoszą, do końca w to nie wierzą. Więc stosuje się rozmaite metody wpływania na pracowników w celu wymuszania ich lojalności. Często są to metody, obniżające poczucie własnej wartości. Pozbawianie godności ludzi polega na skłanianiu ich do zachowań, których w normalnych warunkach by nie podjęli, na które by się nie zgodzili. Pierwszym sygnałem jest wrzeszczenie na podwładnych, wymuszanie nadgodzin bez zająknięcia o dodatkowym wynagrodzeniu, czy nawet zwyczajnej, ludzkiej prośby. Czy oznacza że korporacja to samo zło? To, czego na co dzień często się nie docenia, to benefity, które w prawie każdej korporacji są standardem. Prywatna opieka medyczna, karta Multisport czy karta lunchowa. Czy jednak benefity zastąpią wszystko?

Kwestią, o której trzeba pamiętać pracując w korpo, to niepewność. Niepewność jutra, bo jesteś sam. Przerażające jest też, ile jest osób, które nie wiedzą co robią na danym stanowisku. Nawet nie wiadomo, jak taki człowiek dostał tę pracę. Czy ta osoba ma „plecy”, czy jest na tym stanowisku przez przypadek. A już pracować z taką osobą, to jest dopiero koszmar. Jest najczęściej niekompetentna. Najgorzej jeżeli ma wyższe stanowisko od naszego, to może nam bardzo zaszkodzić. Jeżeli zaś pracuje z nami, to jej błędy mogą iść na nasze konto. Bo tak naprawdę to w korporacjach, jest dużo działań pozornych. Najczęściej to wielogodzinne narady, które mogłyby trwać kilka minut.  Jest dużo marnotrawienia czasu. Z drugiej strony istnieje zasada, aby czerpać garściami z firmy.  Więc co jest tym punktem zapalnym? Częste nadgodziny? Ogromna presja ze strony szefa? Wyścig szczurów? Ograniczanie kreatywności przez globalne wytyczne? Nie ma rzeczy idealnych, zawsze jest ta mniej lubiana strona medalu. Wszystko zależy od firmy i ludzi. Dawniej ten, kto zaczynał pracę w wielkiej, międzynarodowej firmie traktowany był przez innych jak wybraniec. „Chwycił Pana Boga za nogi, skubany” – mówili pod nosem.   Jednak rozmawiając z ludźmi wielu z nich przyznaje, że odchodząc z korporacji, rozpoczynają drugie życie. Obserwując pewne sytuacje odcinamy się od niej, dodając, „ja nie z takich”. Później orientujemy się, że szef właśnie wymusił na nas coś podobnego.  Że jednak jesteśmy „z takich”.

Jak to kształtuje relacje w firmie? Takie zachowania są jak przewracające się domino. Jeśli robił to dyrektor, będzie robił i szef, lider, majster a potem pracownicy między sobą. Kojarzy się to tylko z jednym, że zachęta jest oparte na zastraszeniu. Szybko uczymy się unikać bata, ale to nie wnosi niczego pozytywnego.  To są już zachowania na skraju mobbingu, który najczęściej kojarzony jest z korpo. Jego ofiara zaczyna pytać sama siebie, czy rzeczywiście jest coś z nią nie tak. To oczywiście nie koniec, bo mobbing ma też wpływ na otoczenie społeczne. Mówi się, że „jakby siedział cicho, to nic by się nie działo”. Fakty często przeinacza się na korzyść mobbera. Dlaczego ludzie się na to zgadzają? Na upokarzanie?  Zapewne  chodzi o nacisk ekonomiczny lub strach, że nie będzie już porównywalnej pracy, zarobków, prestiżu. Albo, że nie będzie się miało z czego żyć. Dla młodych ludzi decydującym kryterium jest często kredyt – jeśli odejdę z pracy, nie będę mógł go spłacać. To życie od weekendu do weekendu. Więc jeśli budzisz się w poniedziałek i nie chcesz iść do pracy, to sygnał, że trzeba coś zmienić. Jeżeli więc w niedzielę koło południa zaczyna cię boleć głowa, jest to bezsprzeczny sygnał, że ta praca cię męczy, nudzi i wypala.  Kończąc zadam tylko jedno pytanie, na które sami sobie od powiedźcie. Czy jesteśmy firmą o własnym charakterze i możliwościami , czy zwykłym korpo?

 

Related posts