TAKI KLIMAT

Absurd goni absurd i niestety nie jest mi do śmiechu. Niespełna 8 lat temu mówiono o strachu, jaki towarzyszyć będzie podczas zabijania ryby na wigilijny stół. Strach był związany z tym, że weszła w życie nowinka w postaci instrukcji prokuratora generalnego tłumaczącej, kto może zabijać karpia i dlaczego jest wymagane do tej czynności udokumentowane papierkiem szkolenie. Żartowano sobie wówczas z tej aberracji. Kpiono że należy żyć w strachu, kiedy podczas przyrządzania świeżej ryby zapuka do drzwi policja ichtiologiczna i zapuszkuje nas jak rybkę. Niestety nic w tym nie jest śmiesznego, bowiem wiosną tego roku sąd skazał na trzy miesiące bezwzględnego więzienia człowieka, który na targowisku zabijał ryby, odcinając im głowy. Zdaniem sądu powinien był wcześniej ogłuszyć, czyli jak mogę podejrzewać,  walnąć czymś ciężkim w łeb, bo chyba nie chodzi tu o inną formę eutanazji. Śmiem twierdzić, że właściwie każdy wędkarz powinien trafić za kraty, bo nie znam takiego, który zajmowałby się usypianiem ryb przed pozbawieniem żywota. Teraz w sądzie trwa sprawa odwoławcza. Zobaczymy jak się skończy, jeśli przy tym zamieszaniu z sądownictwem, doczekamy się normalnego wyroku a nie dodatkowej szopki. Wolę jednak nie pisać, że więzienia zapełnią się wędkarzami, bo jeszcze się spełni ten proroczy sen. Obecnie pojawiła się następna ciekawostka. Strach przed policją klimatyczną, która pozbawi nas barszczu na wędzonce. A dlaczego śmiem tak twierdzić. Bo wędzenie mięsa nieodłącznie wiąże się z emisją dymu. I mniejsza już o historię z karpiem, bo chodzi o inny wyrok sądu. Pewien mieszkaniec Krakowa został skazany na miesiąc ograniczenia wolności za palenie w piecu węglem i drewnem, czym, zdaniem sądu, naruszył przyjętą we wrześniu przez krakowski samorząd uchwałę antysmogową. Nawet gdyby napalił w kominku drewnem, albo miałby zbudowaną w ogródku wędzarnię i wędził tam mięso w dymie z drewna bukowego, też zostałby ukarany.  Dlatego droga Koleżanko i Kolego, należy wystrzegać się także siedzenia przy ognisku przy kiełbasce.     Bo chodzi o to że … kiedyś przy ognisku się siedziało teraz za ognisko się siedzi.  I może to przesada z mojej strony, ale zapewne znajdą się  na tyle postępowi racjonalizatorzy, że idealnym dla nich by było aby człowiek w ogóle nie jadł niczego, co nie jest super ekologiczne, lecz zgodne z narzuconymi ogólnie dyrektywami. Piszę to wbrew tym, którzy chcieli by Nas (jako związek) uznać za nietolerancyjnych i niepostępowych, bo walczymy o polski węgiel, etc..         Szumne słowo ekologia, segregacja śmieci, walka o klimat, akcje proekologiczne w zakładach, to trochę śmieszne. Tak naprawdę, prawie każdy zakład spożywczy (łącznie z naszym), wytwarza tysiące ton nieprzetwarzanych opakowań, które siłą rzeczy będą musiały zasilić nasze gospodarstwa domowe i nasze domowe odpady, tak skrupulatnie segregowane w  kolorowe pojemniki.  Ot i cała prawda.

Related posts