OPTYMIZM

Trzeba zawsze patrzeć w przyszłość z optymizmem, widzieć, że szklanka jest aż do połowy pełna, a nie w połowie pusta. Jako optymista, głęboko wierzę że rok 2023 będzie dużo lepszy od poprzednich. W czasie, gdy nasi przywódcy i eksperci walczą zaciekle z inflacją, w tle toczy się inne starcie. Odwieczny bój pesymizmu z optymizmem. Ludziska narzekali, że wydatki na wigilie i na prezenty uszczupliły budżet. Zgoda, to prawda. Ale tu cieszyć się trzeba. I to nie tylko z tych prezentów, które się otrzymało, ale również z tych, które się rozdaje. Wiecie, jak taki jeden z drugim prezes się cieszy, gdy bon pracownikom na święta da, albo premię, albo bombkę. Przecież nie o prezent chodzi, czy trafiony, czy nie, ale o sam gest i pamięć oraz o dobre chęci. Weselmy się więc, bo mamy dobrze całkiem, a nawet i lepiej. Zapomnieliście jak tragicznie było jeszcze 7-8 lat temu? To włączcie sobie telewizję. Aż trudno pojąć, jak myśmy to przetrwali?  Przecież bardzo duża grupa naszych pracowników w obydwu firmach nadal uważa, że przynależność do związku zawodowego nie jest im do niczego potrzebna. Nie jest cool, a co gorsza należąc do związku naraża się kierownictwu, które niby krzywym okiem patrzy na takie osoby. Niejednokrotnie pada argument, że związek podpieprza kierownictwo, a później jest boczenie się na pracownika. Jak łatwo się zapomina ile to razy to przełożeni obcięli premię lub nałożyli karę.  Ale zapominają o jednym, efekt takich zachowań jest odczuwalny dla wszystkich pracowników. Rozkłada się to po równo dla tych, którzy należą do związków i dla tych, którzy nie należą. To nie tylko twierdzenie, ale fakt z którym trudno dyskutować. Zapominają przy tym że to związki zawodowe negocjują układy i regulaminy. To związki zawodowe zatwierdzają porozumienia socjalne i społeczne. I to tylko za zgodą związków zawodowych, można zmieniać pewne zapisy w prawie pracowniczym. Dlatego jeżeli coś egzekwujemy, z czymś się nie zgadzamy, to nas też obowiązuje przestrzeganie prawa i pilnowanie pewnych procedur z tym związanych. Więc dlaczego nie wszyscy chcą mieć w jakikolwiek sposób wpływu na to, co zostanie zatwierdzone. Bo, co? Związki są spolegliwe, bo podpiszą wszystko co im się podsunie? Nic bardziej absurdalnego, a tym bardziej gdy dotyczy to NSZZ „Solidarność”. Oczywiście wtedy bardziej odważni z Was (ale nie do kierownictwa) potrafią uwidocznić swój wrodzony talent do wiecznego utyskiwania na związki, bez jakiejkolwiek samokrytyki. Takie narzekanie na innych jest o tyle zabawne i groteskowe, że przejawia się tylko frustracją oraz niemocą, która musi znaleźć gdzieś ujście. Bo cóż taka osoba może więcej zrobić, oprócz utyskiwania i robienia szumu. No nic, „I love you”, kocham Was za to, bo jak dzieci dajecie się prowadzić za rączkę i pozwalacie sobą manipulować.  I jeszcze co niektórzy prężą się aby ich połechtać lub pogłaskać za to, jaka to jestem odważna, bo napyskowałam w obecności innych na związek . Ot i cała nagroda. Nagroda żadna, ale problem dla Solidarności bardzo duży. Bo jakiś posłuch i niesmak po tym pozostaje, a codzienna praca MUSI zostać wykonana. Bez oglądania się na to kogo i jaką ilość pracowników reprezentujemy. Bo reprezentujemy wszystkich. I tych którzy nas szkalują i psioczą, oraz tych którzy potrafią podziękować za to że Coś się jednak udało. Beczkę soli temu, aby udałoby się coś załatwić bez interwencji związków zawodowych. Są jednak sytuacje, gdy takie „wożenie się” nie jest już opłacalne. Tak bywa w sprawach indywidualnych, kiedy coraz więcej osób niezrzeszonych prosi Solidarność o wsparcie. Powodem jest najczęściej sposób zarządzania, który coraz bardziej przypomina działania w stylu kija i marchewki. Czy wtedy Solidarność powinna udzielić pomocy, czy byłoby to uczciwe wobec tych, którzy płacą składkę i są zrzeszeni w związkach zawodowych? Związek zawodowy Solidarność to nie żadna ideologiczna organizacja i jeżeli za nią nie stoi armia, to liderzy związkowi mogą pokiwać sobie palcem w bucie.  W Polsce staje się powoli normą, że do związków zawodowych przynależy wyższa kadra kierownicza oraz dyrekcja. To związki zawodowe podejmują dialog z rządem, z pracodawcami czy organizacjami politycznymi. To związki zawodowe konsultują ustawy, opracowują wytyczne i  angażują się w procesy zmian. Jeżeli ktoś nadal myśli, że problemy w firmie nie będą dotyczyć właśnie jego, to bardzo się myli. Firmy, (a my nie jesteśmy wyjątkiem od tej reguły) wdrażają programy redukcji kosztów poprzez likwidacje oddziałów, magazynów itp…. Skończy się projekt ALFA, zacznie się BETA, GAMMA itd. One nie przysparzają nowych pracowników, one redukują obecnych. Przecież na okrągło słyszycie o elastyczności czy podniesieniu efektywności. Przecież aby to osiągnąć najprostszym ruchem jest restrukturyzacja pracowników. To nic odkrywczego, i nie piszę o jakiejś utopii. Tam gdzie zabraknie solidarności ludzkiej, tam pracownicy będą zdani tylko i wyłącznie na wolę pracodawcy, którą niejednokrotnie „dobrą” nazwać nie można. Warto, więc się zabezpieczyć i nie zapominać, że najskuteczniejsze są działania zbiorowe. I wbrew jakimś dziwnym opinią, to właśnie od tego jesteśmy MY, aby hamować jakieś dziwne zapędy. Mimo wielu zaistniałym zmianom, tam gdzie chciano nas wysłuchać i znaleźć konsensus, udało się zachować rozwiązania, których dawno w  zakładach by nie było. Dlatego proszę spojrzeć optymistycznie na przyszłość i zastanowić się czy nie dołączyć do NSZZ „Solidarność”.

Related posts