Przeskocz do treści

PLAKATY REKLAMOWE WEDLA

„Nimfa” (1904 r.)
Kompozycja stylizowana na witraż, przedstawia postać siedzącej nimfy z filiżanką i łyżeczką w dłoni, w otoczeniu trzciny oraz żółtych irysów. Plakat znajduje się w zbiorach Muzeum Plakatu w Wilanowie.

 

 

 

„Pasożyt” (1904 r.)
Karykaturalny wizerunek łysego mężczyzny z filiżanką czekolady w dłoni. Plakat znajduje się w zbiorach Muzeum Plakatu w Wilanowie.

 

 

 

„Niezapominajka" (1904 r.)
Barwna kompozycja przedstawia postać dziewczyny, trzymającą tabliczkę czekolady w prawej i puszkę kakao w lewej dłoni. Plakat znajduje się w zbiorach Muzeum Plakatu w Wilanowie.

 

 

 

„Erde" (1904 r.)
Kompozycja przedstawia bogato zdobione dekoracją snycerską odrzwia, z widokiem na zabudowania fabryczne. Plakat znajduje się w zbiorach Muzeum Plakatu w Wilanowie.

 

 

 

„Trzy" (1904 r.)
Bohater kompozycji to krasnal w długim płaszczu z dymiącą filiżanką czekolady w dłoniach. Plakat znajduje się w zbiorach Muzeum Plakatu w Wilanowie.

 

 

 

„Świt" (1904 r.)
Rysunek siedzącej na podłodze, opartej o ścianę kobiety. Plakat znajduje się w zbiorach Muzeum Plakatu w Wilanowie.

 

 

 

„Na kwiatach" (1904 r.)
Ozdobny napis otoczony motywami kwiatowymi. Plakat znajduje się w zbiorach Muzeum Plakatu w Wilanowie.

PLAKAT  „Płomień” (1903 r.)
Kompozycja przedstawia dwoje małych satyrów na tle górskiego pejzażu w dekoracyjnej, stylizowanej bordiurze. Plakat znajduje się w zbiorach Muzeum Plakatu w Wilanowie.

Sklep i pijalnia w lata 70 = XX wieku11 grudnia otwarta zostaje pijalnia na ulicy Szpitalnej. Bardzo szybko zyskała renomę i popularność wśród warszawiaków. Jej stałymi gośćmi i zarazem prawdziwymi miłośnikami wedlowskiej czekolady byli m.in. Henryk Sienkiewicz, Bolesław Prus, Jarosław Iwaszkiewicz, Julian Tuwim, Zofia Nałkowska. Wielokrotnie, niepowtarzalny charakter i smak wedlowskiej czekolady pijanej właśnie przy Szpitalnej, przywoływał w swoich artykułach, książkach i wywiadach Jerzy Waldorff. Obecny wystrój i stylistyka wnętrza zachowały styl i tradycyjny wygląd z tamtych czasów.

WILLA

Jan Wedel dla Michaliny Czerneckiej, buduje w Konstancinie willę, zwaną „Dworkiem w lesie”

STRAJK

W 1928 roku w fabryce wybucha strajk o podłożu ekonomicznym, którego organizatorem jest Związek Spożywców który kończy się zwycięstwem strajkujących.
Jan Wedel podejmuje kontrowersyjną jak na te czasy decyzję  i zatrudnia doświadczonego budowniczego architekta Napoleona Czerwińskiego oraz statyka inż. Gilewicza, którym powierzył opracowanie planów i budowę fabryki na warszawskiej Pradze.  Jest to o tyle dziwna decyzja, która pokrywa się z kryzysem światowym, który nie ominął także Polski.
Mimo tego Jan podejmuje kroki określane  przez konkurencje i przyjaciół jako samobójstwo.
Następnym komentowanym krokiem jest zamiana całego transportu konnego na nowoczesny park samochodowy., oraz wprowadzenie maszyn do pisania i liczenia w dziale rozliczeń.

SIERPIEŃ

Dr Wedel liczył się z wybuchem wojny i poczynił stosowne przygotowania, z których najważniejszym było zabezpieczenie fabryki w surowce pochodzenia zagranicznego, w tym w ziarno kakaowe. Niezależnie od tego, na apel rządu o dozbrojenie armii , kupił trzy ciężkie karabiny maszynowe przekazane wojsku. Samochody dostawcze oddano na cele wojenne wojska i administracji.

WRZESIEŃ

Na terenie fabryki były już własne studnia artezyjska i elektrownia, pracująca w systemie oszczędnościowym, wykorzystując parę powracającą z produkcji. To okaże się niezwykle ważne dla ludzi wobec działań wojennych i zniszczeń, jakie przyniosły. Bombardowanie Warszawy dotknęło i fabrykę na Pradze, w której stacjonowało Wojsko Polskie.  Szalenie ofiarna postawa załogi , z której przecież część podlegała mobilizacji i ruszyła na wojnę, sprawiła, że w sumie nie dopuszczono do większych strat poza wynikłymi od  uderzeń bomb. Wtedy właśnie elektrownia wedlowska zasilała  sporą część Pragi pozbawionej prądu. Najpilniejsze, wobec nadciągającej zimy, było ponowne oszklenie fabryki  po wrześniowych bombardowaniach. I to udało się zrobić, a także udostępnić szkło pracownikom, by naprawili szkody we własnych domach.

PAŹDZIERNIK

1 października 1939 roku rozpoczęto  ponownie pracę, przygotowując się do wznowienia produkcji. Temperatura w halach fabrycznych rzadko jednak przekraczała 5 stopni C., trudno było  bowiem o dostawę  odpowiedniej ilości koksu. Mimo tego – ludzie pracowali bardzo ofiarnie.  Wobec ogromnych kłopotów aprowizacyjnych po miesięcznym oblężeniu i bombardowaniu Warszawy, Wedel uruchamia na terenie fabryki gotowanie i wydawanie zupy, by jakoś zapobiec  brakom w wyżywieniu – mówiono, że Wedel dosłownie żywił Warszawę, a pracownicy, którzy zgłosili się do pracy otrzymują przez całą okupację comiesięczne deputaty żywnościowe: 3 kg cukru, 3 kg mąki i 3 kg solonego masła.

W czasie okupacji zakłady funkcjonowały pod nazwą Fabryka Czekolady, Karmelków i Biszkoptów E. Wedel S.A. Produkcją kierował Jan Wedel przy pomocy dyrektora handlowego, Felicjana Pintowskiego, dyrektora finansowego, Jana Karczmarewicza oraz siostrzeńca Karola Whiteheada. Dzięki licznym wybiegom udało się uniknąć podporządkowania fabryki niemieckiemu zarządowi komisarycznemu. Niemcy zajęli tylko kilkanaście mieszkań w blokach wybudowanych przez Jana Wedla dla swoich pracowników przy ul. Puławskiej. Teraz zamieszkali tam niemieccy oficerowie.

Jan Wedel nie tylko nie dał się namówić do podpisania reichslisty, ale również swoim zachowaniem udowodnił, że jest polskim patriotą. W różnych formach finansował działalność konspiracyjną. Objął patronatem Szpital Ujazdowski, niosący pomoc polskim żołnierzom rannym w kampanii wrześniowej. Mimo zakazu władz okupacyjnych, z narażeniem życia podjął decyzję o zwiększeniu zatrudnienia w swoim zakładzie. Z jego pomocy korzystali też, pozbawieni możliwości zarobkowania, literaci i artyści. Ponadto w fabryce przygotowywano setki paczek, które następnie wysyłano do więzień i obozów.