BEZPIECZNI NA MECIE?

Pracownicy, zwłaszcza dużych firm, często zarzucani są programami czy projektami dotyczącymi bezpiecznej pracy. „Zero wypadków”, „Pracuj z głową”, „Zdrowie masz tylko jedno”, to tylko kilka tytułów programów.  Programy i hasła są ważne, ale nie zdadzą się na, wiele, gdy braknie zdrowego rozsądku. Wszystkim zarówno przełożonym jak i podwładnym.  Bo, co sądzić o sytuacji, gdy chorego pracownika zachęca się, by nie korzystał ze zwolnienia lekarskiego w zamian za lżejszą pracę. Co sądzić o pracowniku, który się na to godzi?  „Zdrowie masz tylko jedno”! W takich przypadkach podobne hasła stają się pustymi sloganami, komunałami. Skąd troska Agencji o bezpieczne miejsce pracy przez całe życie?  W wielu krajach europejskich podniesiony został wiek emerytalny. Bezrefleksyjnie. Ogół pracowników się starzeje. To z kolei oznacza kłopoty z wydajnością i zwiększoną absencję.  Stąd między innymi kampania na rzecz bezpiecznych miejsc pracy, by pracownicy zbliżający się do kresu swojej pracy byli przydatni.  Żeby nie czuli się obciążeniem dla firm.  By nie traktowano ich jak zbyteczny koszt. Rodzi się jednak dylemat, jak zapewnić bezpieczne miejsce pracy przez całe życie, skoro nawet młodzi pracownicy mówią o przeciążeniu i przemęczeniu pracą wynikającymi z nadmiernego obłożenia obowiązkami i to po zaledwie kilku latach pracy. W wielu przypadkach ilość obowiązków nie jest dostosowana do fizycznych możliwości pracownika. Zdarza się w praktyce, że pracują oni na dwóch, a nie jednym etacie!  Do tego wszechobecna rywalizacja.  Jeśli prowadzi ona do zakłócenia stosunków międzyludzkich, a zwykle tak bywa, skutkuje zanikiem koleżeństwa czy pomocniczości.  Za to zwiększa stres. Co robić, by „na mecie” po wielu latach takiej pracy być sprawnym? Niby wszyscy wiedzą, że „tak dalej być nie może”, że trzeba to zmienić.  Że, trzeba się zatrzymać w tym pędzie za zyskiem, że przeciwdziałanie tym trendom będzie korzystne dla wszystkich. Dla pracodawców także.  I dla całych społeczeństw.  I cóż z tego?  W końcu i tak zawsze znajdzie się wytłumaczenie, że trzeba  gnać.  Bo rynek, bo klienci, bo konkurencja.  Więc wiecie… Cóż pozostają kampanie! Dobre i to.   

Artykuł z Biuletynu BIS              

Ten wpis został opublikowany w kategorii BEHAPOWCY. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.